środa, 30 sierpnia 2017

Po co nam narcyz?

Jak wygląda normalność nie wie (pewnie) nikt, kto czyta mojego bloga... A ja mogę tylko spekulować ;) Wydaje mi się, że nie da się jej osiągnąć jednemu pokoleniu. Normalność to zadanie dla ewolucji. My Empaci i oni Narcyzi przybyliśmy tutaj, po to, żeby przyśpieszyć tępo w pielgrzymce do normalności.

Przyjemności?

Pewnie nie masz na to czasu...albo lepiej, nawet nie wiesz co lubisz? Jeśli jesteś w związku z narcyzem, to pewnie lubisz to co on. Na obiad zawsze mięso, bo on tak lubi, a ty jesz przy okazji. Mimo tego, że jego dieta Ci nie odpowiada, poświęcasz się i gotujesz to, co on chce.
Seks tylko tak jak on lubi, bo jeśli nie lubisz filmów porno, lub akrobacji w sypialni, to znaczy, że jesteś oziębła i musisz się nauczyć "jego wersji". Lubisz czułość? Mimo tego nadal nie wiesz, jak to jest być kochaną, a nie używaną do masturbacji?

Dziwne jest, że niektórzy uważają, że poświęcanie się dla innych, sprawia im przyjemność. A kiedy dzieci dorastają, Narcyz odchodzi, zatracają się w braku ludzi, którym trzeba pomóc. Czy może się poświęcać ktoś, kto żyje resztkami sił?

Jakie podejście do przyjemności mieli Twoi rodzice? Zatrzymaj się na chwilę, weź kilka głębokich oddechów. Jaką kobietą chcieli, żebyś była? Jakie kobiety chwaliła Twoja mama, a jakie podziwiał Twój tata? Może masz ochotę to zapisać, żeby móc zastanowić się nad tym, jaką rolę ich oczekiwania odgrywają w Twoim związku?



Czy?


Po co nam narcyz?

Przede wszystkim po to, żeby nauczyć się tego, co nie zostało nam przekazane przez rodziców. Jednym z głównych problemów osób empatycznych jest mentalność ofiary i skłonność do poświęceń.
Jednym z klasyków jest "Poświęcanie się dla dzieci". Każdy rodzic jest zdolny zrobić wszystko dla swoich pociech, problem polega na tym, że to "wszystko" ma inną definicję u każdego rodzica. Jeden uważa, że wszystko to przysłowiowy "wikt i opierunek", inny, że wiązanie butów 14-latce.
Ustalanie granic polega na tym, że sami dbamy o swoje zdrowie i samopoczucie, ale również nie naruszamy granic i nie zaburzamy rozwoju ludzi z naszego otoczenia. Dzieci, żeby rozwijać się prawidłowo, muszą być uczone samodzielności. Dzięki takiemu podejściu, wyrastają na ludzi odważnych i pewnych siebie, bo w bezpiecznym otoczeniu rodzinnego domu przećwiczyły różne scenariusze życia. Często jest tak, że matka-ofiara, nadopiekuńcza z brakiem pewności siebie wyrządza swemu potomstwu taką samą krzywdę jak ta, która bije i zaniedbuje. W obydwu przypadkach dzieci uczą się bezradności i tego, że nic nie potrafią zrobić dobrze.



Bądźmy szczere ze sobą, "my kobiety cierpiące", czy potrafimy powiedzieć "Nie", kiedy padamy z nóg, a dziecko prosi o spacer (mimo tego, że spacerów w tygodniu był dostatek). Co przekażemy dziecku, kiedy pójdziemy na spacer totalnie wykończone. Nauczymy dziecko, że nas irytuje, że nie może się ubrudzić (bo my nie mamy siły na całe to sprzątanie, spacerowego syfu), że my tak wcale nie lubimy spędzać z nim czasu, tylko robimy to jako obowiązek. Nasze dziecko dorośnie i będzie spędzać czas z ludźmi z poczucia obowiązku, a nie dla przyjemności. Będzie, żyło w przeświadczeniu, że jego potrzeby emocjonalne irytują nawet najbliższe osby, i lepiej udawać, że wszystko jest ok...
Może czasem warto powiedzieć 'nie", żeby potem móc cieszyć się czasem spędzonym razem i przekazać pozytywne wzorce relacji międzyludzkich.


Jeśli do tej pory na wszystko się zgadzałaś, to musisz się nauczyć w sposób konstruktywny wtłuaczyć dziecku, dlaczego jesteś zmęczona i że wyjdziecie jutro. Z czasem, wszyscy przyzwyczają się do Twojego nowego podejścia do życia i będzie coraz łatwiej.


Jaka jesteś w relacjach z innymi ludźmi, czy oferujesz wszystkim przysługi i wiecznie się podlizujesz? Czy potrafisz wybaczyć nawet największą obelgę i krzywdę w imię wyrozumiałości? Jaka jest Twoja wartość, wkurza Cię, że ludzie Cię nie doceniają, a Ty przecież tak dużo dajesz? Czas na to, żeby zdać sobie sprawę, że takie "bezgraniczne" poświęcanie się (nazwa nie przypadkowa) jest zachowaniem destrukcyjnym. Pytasz jak pomagać? Otóż zgodnie z zasadą ewakuacyjną samolotu, najpierw nakładasz maskę sobie potem dziecku. Wydaje mi się, że ta zasada w bardzo prosty sposób opisuje wszystkie relacje między-ludzie. I nie mówię tu o zachowaniu narcystycznym kiedy taka relacja nie istniej. Mówię o sytuacji, kiedy Ty musisz się ewakuować z toksycznego związku. Nie uda Ci się to bez pomocy, której musisz udzielić sama sobie. Najpierw zacznij stawiać granice, po to, żeby wygospodarować czas i energię dla siebie. Np. zacznij jeść, tak jak chcesz, zgłoś się do grupy teatralnej/tanecznej, wyjdź do znajomych z którymi narcyz nie lubi kiedy się spotykasz. Jedna mała zmiana, a w Twoim życiu, a potem zaczną się te duże. Oczywiście na początku narcyz będzie się wściekał, ignorował, oczerniał, jeśli jesteś szczęściarą to może już na tym etapie porzuci Cię dla kogoś innego (wbrew pozorom dużo, łatwiej jest być porzuconym niż męczyć się z upartym stalkierem).

Przemyśl, jak zareagujesz tym razem na jego agresję (również pasywną). Zmienisz dla niego plany, ulegniesz, przeprosisz. Czy powiesz "A idź pan w ch*j !" ;P


niedziela, 27 sierpnia 2017

Popełniłam błąd

Ciężko jest przyznawać się do błędów. Tak wiele kobiet, dusi się w toksycznych relacjach tylko po to, żeby ukryć fakt, że się myliły. Często jest tak, że rodzina i przyjaciele, pierwsi zdają sobie sprawę, że z naszym partnerem/mężem jest coś nie tak. Innym razem N manipuluje nasze otoczenie w taki sposób, że wszyscy są przekonani o idealnym, życiu jakie wiedziemy. Wstydzimy się, że nasze kłamstwa - usprawiedliwienia Narcyza, kiedykolwiek opuściły nasze usta. Większość kobiet w toksycznych relacjach, które są jednocześnie (choć teoretycznie) zamożne, ma trudności z przyznaniem się do faktu, że związek nie jest jednak idealny. Często słyszą "Czego ty jeszcze chcesz!?! Gwiazdki z nieba".

Related image



Kiedyś napisała do mnie, żona Narcyza, który osiągną duży sukces w biznesie: "Wiesz czego zazdroszczę mojej koleżance, matce samotnie wychowującej dwójkę dzieci ... że jest wegetarianką. Ona może jeść co chce, my możemy jeść tylko steki i czerwone mięso. Jak ugotuję coś innego, to milczy nieraz przez trzy dni, albo gdzieś znika. Młodszego synka zabiera na polowania, mały jest bardzo wrażliwy i po takiej traumie przez tydzień ma koszmary i nie chce jeść mięsa."

Image result for narcissistic husband hunter

Wszystkie kobiety, które żyją w taki sposób nie znają tajemnicy, która mówi, że nie ma czegoś takiego jak błąd - są różnego rodzaju lekcje, które musimy 'zaliczyć' przebywając na planecie Ziemi.
Niektórzy muszą zrozumieć, że "Pieniądze szczęścia nie dają" - mimo, że dają 'iluzję przewidywalności. Inni powinni kontemplować: "Z kim przestajesz takim zostajesz", a jeszcze inni "Nie daleko pada jabłko od jabłoni".

Po części jest to wynikiem tego, że żyjemy w kraju, który uznaje się tylko jeden rodzaj sukcesu, sukces finansowy. Nie zdając sobie sprawy, że jesteśmy na ziemi, każdy w innym celu. Jedni, pojawili się tu po to, aby zrozumieć czym jest rodzicielstwo (matka, która lubi być matką), inni, żeby nauczyć się samodyscypliny i systematyczności (olimpijczyk), są też tacy, którzy uczą się zrozumienia i pokory (siostra, pięknej modelki). Każda z powyższych osób osiągnie sukces, który polega na samo rozwoju. Często jest tak, że kiedy znajdujemy pasję w życiu, przesłanie, które podajemy ludziom dookoła, przynosi nam również, dostatek finansowy.

sobota, 6 maja 2017

Narcyz kontra Borderka - tacy sami czy inni?

Fakt, że zaburzenia osobowości typu Boarderline, są diagnozowane głównie u kobiet, czyni je intrygującymi.

Strach przed porzuceniem, to motyw przewodni działań, osób zaburzonych - bez względu na ich rodzaj. Nie ma znaczenia, czy jesteś osobą Narcystyczną, DDA czy też Borderline, zawsze chcesz zmanipulować partnera w taki sposób, żeby uniknąć porzucenia. DDA/DDD manipuluje 'na pieska', czyli przewraca się na plecy i mówi: 'Bij mnie, ja wszystko zniosę oprócz samotności". Narcyz robi to samo "na lwa" ryczy "Zniszczę Cię śmieciu, będziesz siedziała martwa w fotelu, ale nie będę sam". Natomiast Borderka, trochę jak rozwścieczony dachowiec, rzuci czymś o ścianę i powie:  "Hu* Ci w dupę, chcesz odejść, to idź, nie potrzebuję pomocy przy podcinaniu żył".

Według Sama Vaknin, Borderka podobnie do Narcyza zachowuje się lekkomyślnie i impulsywnie. Tak samo jak Histronik i Narcyz, ma tendencje do rozwiązłości seksualnej i zachowań sabotujących zdrowie, takich jak; objadanie się, nadużywanie substancji, samookaleczenie (w tym również nadużywanie zabiegów kosmetycznych).



Boarderline podobnie jak Narcyz, czuje się znudzona, potrzebuje uwagi (nie koniecznie admiracji). Często popada w stany depresyjne i leczy je kompulsywnymi zachowaniami. Cechą charakterystyczną Borderki, (stąd nazwa) jest tendencja do postrzegania wszystkiego jako zjawisko czarno-białe, bez obecności szarości. Jednego dnia jesteś idealizowany, po to, by drugiego dnia spaść z piedestału i stać się nikim. Boarderline, równie często poświęca zbyt dużo uwagi osobom, które chce 'zatrzymać', szczególnie w fazie idealizacji. Po to, by je odrzucić podczas dewaluacji, która ma miejsce dość szybko, bo Borderka woli odrzucić, zanim zostanie odrzucona. Jej przesadzone reakcje są w większości impulsywne, natomiast w przypadku narcyza większość reakcji (nawet te dramatyczne przeprosiny) to zimna kalkulacja. Różni ich to, że on, jest zimny i wykalkulowany, a ona gorąca i nieracjonalna. Owszem Narcyzowi zdarza się impulsywność, ale tylko w przypadku, konfrontacji, która może zaszkodzić jego reputacji, lub totalnej utracie narcystycznego eliksiru (o którym pisałam TU).

Zaburzenia typu Boarderline, są bardzo często jednoznaczne z depresją dwu biegunową. Borderka ma tendencje do długotrwałych okresów smutku i nostalgii, które w przeciągu dnia potrafią się zmienić w euforię, ekscytację i radość oraz pozorną pewność siebie, graniczącą z arogancją. Jednak Borderki w okresie "wzlotu", są dużo bardziej agresywne i poirytowane niż osoba, która cierpi na depresję dwubiegunową (jako zjawisko odosobnione). Borderka, w takim okresie będzie arogancka, ubrana tak, żeby zostać zauważoną, a jeśli zatrzymasz na niej wzrok trochę dłużej, odpowie 'Na co się patrzysz zboczeńcu?"




Osoba z takimi zaburzeniami, doświadcza również paranoi, uczucia paniki nad którą nie ma kontroli, a także wściekłości w obliczu bezradności lub przeładowania emocjonalnego. Jej zaburzone poczucie tożsamości, często spycha ją w otchłań przeświadczenia, że jest przedmiotem plotek, czy też konspiracji i oskarżeń, które, żyją swoim życiem, w jej zatłoczonym strumieniu myśli.

Mimo tego, że Narcyz ma tendencje do zachowań lekkomyślnych, posiada także 'talent' do znajdywania ludzi, którzy za jego lekkomyślność płacą (najczęściej partner DDA/DDD). Natomiast Borderka, bardzo rzadko jest w stanie uniknąć konsekwencji swoich zachowań. W jesieni życia, jest często, bankrutką, inwalidką lub osobą zależną od rodziny lub instytucji charytatywnych. Jej chaotyczne zachowanie, przynosi iluzję bezpieczeństwa (finansowego), tylko wtedy kiedy jest ono doceniane przez branżę rozrywkową ;)



Często tworzona jest hipoteza, że Narcyz i Borderka to idealna para, dlatego bardzo irytuje mnie powszechna obecnie opinia, że te dwa zaburzenia są jednakowe. Ja nazywam je współgrającymi, podobnie do Narcyza i DDA/DDD.

Boarderka w przeciwieństwie do narcyza, zdaje sobie sprawę z tego, że jest z nią coś nie tak. A zdolność introspekcji, to luksus nie osiągalny dla osób narcystycznych. Osoby Boarderline, mają szanse na poprawę i często takiej doznają. Dla jednych lekarstwem jest związek z Narcyzem i macierzyństwo, dla innych medytacja i New Age, a dla jeszcze innych tradycyjne nawrócenie w Kościele Katolickim. Jakie by nie były środki (nie konieczne droga terapia), ulga, często przychodzi z wiekiem, jeśli potrzeba zmiany pojawiła się w porę.



Borderka wie, że musi szukać, i prędzej czy później trafia na właściwą drogę - a jest ich więcej niż jedna. Taka droga, prowadzi do samoakceptacji, i nauki miłości i szacunku do siebie. Narcyz, niestety za większość swoich przewinień wini otoczenie, i nawet w tych momentach kiedy jest sam i jego ból sięga dna, planuje zemstę i następną manipulację.

Mimo tego, że Narcyz i Borderka są często wkładani do tego samego worka (przede wszystkim przez blogerów i grupy wsparcia) to jednak są zupełnie inni - zapraszam do przeczytani mojego tekstu na temat związku Narcyza z Borderką TU.

PS. Dla przypomnienia, wszystkie moje teksty są wynikiem moich obserwacji i poszukiwać i w żadnym wypadku nie powinny być traktowane jako zastępstwo profesjonalnej terapii.


















sobota, 25 lutego 2017

Toksyczne związki - prawdy i mity

1, Jego nowa partnerka, ma lepiej - Mit!

Ona, podobnie jak ty, przechodzi przez fazę 'miodowego miesiąca', w której Narcyz wielbi i adoruje jej każdy ruch, obsypuje ją prezentami i opowiada jaką wariatką była jego ex. Zdjęcia z ich miodowego okresu, zostaną opublikowane na każdym możliwym profilu społecznościowym, dlatego, że ona, cieszy się nowym związkiem, a on cieszy się Twoim bólem. Będzie chciał Cię ukarać w ten sposób, za ustalanie granic, a jeśli odeszłaś, to chce Ci pokazać jak bardzo się myliłaś. Jeśli zareagujesz na tą prowokację i skomentujesz zdjęcie lub wyślesz wiadomość, on, użyje tego, żeby pokazać nowej partnerce jaką jesteś wariatką i jak bardzo chcesz do niego wrócić.
Zapewniam Cię, nie myliłaś się w swoim osądzie sytuacji, a Twoja następczyni, podobnie jak Twoja poprzedniczka, zostaną tak samo jak Ty, sprowadzone na emocjonalne, finansowe i zdrowotne dno. Skąd wiem? Byłam tą drugą... Narcyz przedstawił mi swoją byłą partnerkę, jako chorą psychicznie stalker'kę... po latach spotkałyśmy się (kiedy obydwie miałyśmy jego szaleństwo za sobą) i zweryfikowałyśmy nasze wersje wydarzeń - do tej pory utrzymujemy kontakt - nawet się lubimy :) .

2, Ludzie się nie zmieniają - Prawda!

Do zmiany potrzebna jest jakaś niewygoda, trudność lub kataklizm. Osoba toksyczna, często zyskuje, prestiż, uznanie i finansowe bezpieczeństwo, dzięki manipulacji i agresji - niestety, tak działa nasza cywilizacja. Nie którzy twierdzą, że długotrwały brak 'dawcy" potrafi nakłonić osobę toksyczną do zmian, moim zdaniem, większe prawdopodobieństwo ma rozwinięcie się bardzo zaawansowanych problemów natury psychicznej. Osobowości narcystyczne (i podobne), to jeden krok od totalnego szaleństwa i dlatego tak długo, jak utrzymamy narcyza w bezpiecznej strefie emocjonalnej, będzie on mógł 'funkcjonować' bez obawy o całkowitą utratę rozumu (w dużym uproszczeniu).

3, Nie poradzę sobie bez niego, finansowo i emocjonalnie - Mit!

Narcyz (czyli osoba toksyczna) karmi swoją ofiarę półprawdami i kłamstwami w celu zaburzenia postrzegania rzeczywistości. Mówi np. z trójką dzieci nigdy nie znajdziesz pracy, albo tyle mamy długów, będziemy je spłacać do końca życia.
W wielu przypadkach jest tak, że Narcyz bez względu na to czy jesteście razem czy osobno doprowadzi was do bankructwa, swoim 'życiem po nad stan". Dlatego warto się zastanowić, kiedy idziesz na finansowe dno, czy może warto się rozstać teraz, zanim ruchome pisaki długów pochłoną was obydwoje. Może pierwszy etap rozstania będzie bardzo trudny, ale kiedy emocje już opadną zdasz sobie sprawę, że bez niego masz większe szanse wyjścia na prostą. Bez jego obecności Twoje emocje będą miały szanse się ustabilizować i wiele sytuacji nabierze klarowności.

4, Moja rodzina nie była rodziną zdrową emocjonalnie - Prawda !

Należy najpierw zdefiniować pojęcie normalności... albo zdać sobie sprawę, że każdy ma inną definicję tego pojęcia. Dlatego łatwiej zdefiniować co jest brakiem normalności. Jako dzieci towarzyszyliśmy rodzicom w ich potyczkach życiowych, które nie zawsze były dla nas jasne. Oprócz oczywistych problemów w rodzinie typu; przemoc i alkohol, duży w pływ na dzieci mają zjawiska takie jak depresja, przewlekłe choroby, izolacja z powodu wyglądu (nadwaga/ kolor włosów), ekscentryczność rodzica lub nie konwencjonalne poglądy. Nie chodzi o to, aby starać się uniknąć za wszelką cenę 'nie wygodnych' sytuacji w życiu, ale oto aby umieć je przeżyć i wytłumaczyć je dziecku tak, aby ono mogło je przeżyć nie myśląc, że to jego wina. Np. matka z bardzo silną depresją, będzie emocjonalnie nie osiągalna dla dziecka, podobnie jak matka z zaburzeniami osobowości czy uzależnieniem. W takiej sytuacji bez pomocy, ojca, dziadków i otoczenia dziecko (teoretycznie) jest wychowywane przez matkę narcystyczną, mimo tego, że depresja trwa tylko (albo, aż 5 lat) to nakłada się ona na etap życia dziecka, który w przyszłości zdeterminuje jego poczucie wartości i wybór partnera. Freud kiedyś powiedział, że wszyscy są chorzy, tylko nie wszyscy są zdiagnozowani. Duży wpływ na to, jak ukształtowała nas nasza rodzina, mają relacje jej członków. Ich podejście do sytuacji kryzysowych, to jak  współgrali i wspierali się w trudnych sytuacjach, decyduje o ich zdrowym lub toksycznym podejściu do życia.
Nie można jednak zapomnieć o tym, że wiele osób uwikłanych w toksyczne związki wyparło niewygodne wspomienia (do tematu mechanizmów ochronnych powrócę w następnych postach). Jako wolontariuszka, która pracowała z dziećmi, usuwanymi z rodzin przepełnionych głównie przemocą i nałogami, nadal pamiętam chłopca bitego przez matkę metalowym prętem, który bardzo ją kochał i ciągle pytał czy może do niej wrócić. Był przekonany, że to bicie mu się należało, bo był łasuchem... Prawdopodobnie jego matka, również kochała swojego synka i przekazywał mu wzorce wychowawcze według których sama została wychowana. Dla niej brak miłości i "wyłączenie" tego uczucia, była równoznaczne z okazywaniem miłości - pomimo to, że jest to miłość toksyczna, niszcząca i dysfunkcyjna to jednak jest formą miłości.



5, Lepszy byle jaki rodzic, niż żaden - Mit!

Na tym etapie chciałam nadmienić, że forma Narcyz nie odnosi się tylko i wyłącznie do osoby z zaburzeniami narcystycznymi, ale do wszystkich zaburzeń osobowości, cechujących się brakiem empatii. Kiedy wybrałam tą nazwę dla mojej strony na FB chciałam przybliżyć, osobom nie związanym z psychologią, temat zaburzeń osobowości, stąd też to uproszczenie.
Bardzo mało, jak na razie mówi się o przemocy emocjonalnej wobec dzieci- pewnie z tego względu, że wiele osób stosuje jeszcze przemoc fizyczną i dopóki nie poradzimy sobie z tym problem, przemoc emocjonalna schodzi na drugi plan. Z tego powodu wydaje nam się, że jeśli rodzic nie stosuje przemocy fizycznej, to wszystko musi być ok. Poza tym, nie jest do końca jasne jak wprowadzać dyscyplinę bez przemocy, dlatego w wielu kwestiach opieramy się o poglądy osób, nie koniecznie kompetentnych w tej dziedzinie. Według Sam'a Vaknin, którego uważam za eksperta w tej dziedzinie, osoba o zaburzonym poczuciu empatii nigdy nie będzie zdolna do okazania miłości. Natomiast odczucie tego stanu, będzie często związane z satysfakcją i posłuszeństwem, nigdy natomiast nie będzie ono miłością rodzicielską i bezwarunkową. Pojawia się pytanie: Jaki ma to wpływ na dziecko?  - w skrócie jest to emocjonalny holokaust. Dziecko jest nagradzana i karane nie w zależności od jego zachowania, ale od tego jaką przedstawia wartość w danym momencie dla narcystycznego rodzica. Czyli, jednego dnia może być nagrodzone za to, że potrafi np. posprzątać pokój, innym razem jest wyśmiane "zachowujesz się jak Twoja matka". W zależności od typu zaburzeń rodzica, poddawane jest ono różnego rodzaj torturom emocjonalnym, które w dorosłym, życiu przejawią się jako zaburzenia osobowości - czyli bardzo uproszczając będzie ono Narcyzem, albo jego ofiarą. Wydaje mi się, że każdy kto ma dziecko z Narcyzem, mógłby podać tysiące przykładów, ignorowania, karania za bzdury i zaszczuwania -metod manipulacji dzieci, które są nie jednokrotnie gorsze od tzw. klapsa.

6, Ustalę granice - wszystko będzie dobrze - Mit!

Tymczasowo będzie dobrze, szczególnie jeśli ustalenie granic było poprzedzone rozstaniem, a Narcyz nie jest na tyle atrakcyjny dla płci przeciwnej, żeby szybko znaleźć zastępstwo. Twoje granice będą "działać"dopóki nie zachorujesz, nie zajdziesz w ciąże, albo nie będziesz potrzebować innego rodzaju wsparcia, a kiedy nadejdzie taki moment, dowiesz się, co on myśli o Twoich granicach. Chodzi o to, że przy takim podejściu nigdy nie możesz odetchnąć, cały czas musisz być w 100 procentach sprawna, wypoczęta i zdrowa. A kiedy pojawi się ktoś, kto będzie chciał ukoić 'ból' Twojego narcystycznego partnera... wtedy on porzuci Ciebie i Twoje granice, dla kogoś, kto pokocha go "bezgranicznie"

7, To wszystko jego wina, ja byłam ofiarą - Mit!

Po pierwsze wina nie była niczyja, relacje między ludzkie to forma rozwoju świadomości. Często słyszę, że BPD to prawie to samo co narcystyczne zaburzenia osobowości, albo jeszcze gorzej. Niestety, nie zgadzam się z tym stwierdzeniem (i pewnie zostanę za to zaatakowana), ale wiele osób będących w związku z osobą z narcystycznymi zaburzeniami osobowości, można określić mianem BPD - stąd też, tyle blogów(pisanych przez NPD) i ogólnej nagonki na osoby z BPD. Mimo tego, że obydwa typy zaburzeń, częściowo na siebie nachodzą, np. mają niezdrowe metody podejścia do konfliktowych sytuacji i ich rozwiązywania. Obydwa rodzaje osobowości, bardzo boją się porzucenia i wzajemnie utrzymują się w ciągłym strachu. Osoba narcystyczna nie potrafi jednak spojrzeć przez oczy drugiej połówki, istniej całościowo w świecie własnych potrzeb i lęków. Natomiast osobowość Boarderline, żyje w całkowitej zależności od reakcji otoczenia.
Rożnicę między tymi dwoma typami można określić metaforycznie jako studnię z przelewającą się wodą (emocja BPD) na spękanej i suchej pustyni (emocje NPD). Tylko pustynia może przyjąć takie wylewy emocji i zakwitnąć w wyniku takiej ilości wody. Osoba narcystyczna, uwielbia kontrolować emocje BPD i przyczyniać się do ich ciągłych wybuchów (wylewów studni) wtedy kwitnie i czuje się potrzebna.

8, Odejście i brak kontaktu, to jedyna możliwość normalnego życia - Prawda!

Mimo tego, że to bardzo boli, to osoby toksyczne zawsze będą próbować przywrócić 'ich' porządek rzeczy. Nawet po dłuższym okresie utrzymania normalności, wracają do dawnych zachowań. Ta tymczasowa normalność, to iluzja mająca na celu utrzymanie Cię w przeświadczeniu, że nie jest tak źle. Od czasu do czasu dostaniesz "prezent" w postaci ekstrawaganckiego zakupu, wylewu miłości w obecności bliskich, czy innej 'przynęty', która ma odwrócić Twoją uwagę od wolności jaką jest opuszczenie związku.

Jeśli jeśli chcesz porozmawiać o podobnych tematach i mieszkasz w Polsce zapraszam do grupy Narcyzm - Rozmowy, a wszystkich z UK zapraszam do grupy Kula, na rozmowy w języku polskim.















niedziela, 22 stycznia 2017

Przysługa Cz. 1

Ja

Wszystko się rozpadło, to już koniec. Koniec wszystkiego, małżeństwa, dobrego imienia, firmy, rodziny. Teraz wszyscy już wiedzą, jaka jestem beznadziejna, i że sama do niczegobym nie doszła.
Mama otworzyła firmę w latach 90’ po tym jak ojciec odszedł. Najpierw, sprzedawałyśmy ciuchy na stadionie (ja wtedy miałam 5 lat), a potem mama otworzyła butik w warszawie i dzięki swoje urodzie przyciągnęła wiele zamożnych kilentek. Dzisiaj mamy 30 różnego rodzaju sklepów w całej Polsce, ale ja nie wiem jak to jest mieć matkę i być dla kogoś najważniejszą. Ona nigdy nie miała czasu, choćby na to, żeby spojrzeć mi w oczy. Większość dzieciństwa spędziłam u dziadków i cioć, bo mama w wolnym czasie musiała się zrelaksować ze swoim facetem (żaden z nich nie chciał z nią być na stałe, co pogrążało ją w wiecznej depresji).
Kiedy pojawił się Szymon, szybko określił się jako mój narzeczony, a ja w końcu poczółam się chciana. Mówił, że nie musimy ze sobą długo chodzić, bo przecież pochodzimy z tej samej miejscowości i nasze rodziny znają się pobieżnie z widzenia. On, syn katechetki, tak jak ja, wychował się bez ojca. Ojciec Szymka, policjant, znany był w okolicy z tego, że można z nim „wszystko załatwić”. Popełnił samobójstwo, po tym jak przyłapano go na braniu łapówek (Szymon miał 6 lat).
Dzisiaj zaczynam pisać pamiętnik, bo dziś mam ochotę pójść w ślady ojca Szymona. Jestem w szoku, piecze mnie w gardle kamień wielki jak hałda w Wałbrzychu, jestem na dnie. Dno, to miejsce, w którym zdajesz sobie sprawę, że ludzie, żyją i funkcjonują mimo tego, że ty jesteś martwa.

Muszę to z siebie wyrzucić.

Ta druga

Kurwa, kurwa, kurwa, nie dam rady. Jestem skończona. Kaśka sorry, że Ci zawracam głowę, ale nie mam się komu wyrzalić. Jak nie chcesz to nie czytaj tego emaila, ja poprostu muszę go napisać. Boże, nawet już po naszemu myśleć nie potrafię. Wszystko jest o nim, wszystko dla niego. Dla niego zaryzykowałam bezpieczeństwo dzieci. Przecież nas deportują, jeśli stracę pracę.

Boże co ja będę na Ukrainie sama z dwójką dzieci robić! Może spróbuję do Anglii jak wszyscy tutaj, jako uchodźca. Przecież, my tu z umrzemy z głodu jak mnie wyrzucą z pracy. Jestem w szoku. Odpisz, pa.

Ja

-Milczysz już od dwóch dni! Powiedz, cokolwiek, przeproś… obiecaj poparawę!
- Stasia my jesteśmy bratnimi duszami, ty wiesz co ja myślę, nie muszę nic mówić.
Czuję się jak by ktoś, polał chłodną wodą, gorącą hałdę wałbrzyską w moim gardle. Tak działają na mnie jego słowa, nawet jeśli kłamie. Jakie kolwiek słowo jest lepsze od milczenia - on wie jak torturować ciszą. Ulga… może jeszcze nie wszystko stracone.
- Stonko moja Stasiu, przecież ty wiesz, wszystko wiesz, ja nic nie muszę mówić- kurcze sama nie wiem, może Szymon ma rację, może jestem taką kretynką, spędziłam z tym człowiekiem 10 lat, a nie znam go na tyle, żeby móc go zrozumieć.
- Stonko moja, czy ty się kiedyś zastanawiałaś się nad tym jak mi Ciebie brakuje, poświęcasz mi tak mało czasu! Ty i Zuzia jesteście dla mnie najważniejsze, ale czasem czuję, że dziecko i pracę stawiasz przedemną – on ma rację, ja naprawdę nie ma dla niego czasu, obiad rodzinny to przecież nie jest czas dla niego, tylko dla nas, pranie i sprzątanie to jest mój obowiązek. Czasem pojadę z nim na imprezę pracowniczą, ale to jest praca, nie czas dla niego. Boże, jaka ja byłym głupia.Muszę to wszystko, zapisywać, żeby pamiętać, żeby się nie pogóbić, nie oszaleć.
- Musiałem iść do innej kobiety, każdy facet ma potrzeby. Mimo tego, że kocham Cię nad życie wariatko. Wiesz o tym, że cały czas jesteś zmęczona, a jak nie jesteś, to nigdy mi nie pozwolisz skorzystać z tej pięknej dupki. – Zaśmiał się w głos, bo wie jak bardzo przeraża mnie myśl o seksie analnym. Monolog toczy się dalej: - A z Ukrainką, to mogę jak chcę, jak to mówią „Japa, papa, pipa pupa!” – Teraz to już ryczy ze śmiechu, a ja wyobrażam to sobie, jak oni to robią i czuję się jakby mnie ktoś kopał w brzuch, a on dalej - jak byśmy żyli w dawnych czasach to byśmy ją na służbę przyjęli i nie martwiłabyś się, że mnie po nocach nie ma.
- Kto jeszcze o was wie?
- Nikt! Jak ty śmiesz takie pytanie zadać. Co ty myślisz, że ja będę się obnosił z tym, że Ukraińskie ścierwo rucham! Kiedy mam w domu taką piękną i mądrą żonę, z którą chcę być do końca świata i jeden dzień dłużej. Przecież ty wiesz, że masz potencjał… - Łapie mnie za dupę w taki sposób, który zawsze przepełnia mnie odrazą. Nigdy nie był czułyy, zawsze zwierzęce obmacywanie i hamskie tekststy. Nasz seks, zawsze musiał wyglądać tak, jak, finałowa akcja z filmu porno(dla ludzi znieczulonych emocjonalnie). Dla niego na tym polega otwartość seksualna, na kopiowaniu zachowań z pornosów.Odruchowo, odpycham jego rękę:
- I widzisz, tak zawsze jest, ja się staram a ty mnie odpychasz! Wychodzę przemyś to sobie!
-Szymon przepraszam, ale… - Boże gdzie on poszedł! Pewnie zrobi coś głupiego, poszedł pewnie do niej. Mówił mi, że ona jest, beznadziejną matką, oni robią to nawet jak dzieci nie śpią, tylko oglądają telewizję w pokoju obok sypialni. Jakie to chore, jak on może być z taką chorą laską.



Ta druga
- Szymon, napisał do mnie, że zaraz będzie, wezmę dzieciaki do parku to sobie pogadacie…- tak powiedziałą Arjana i wyszła z moimi dzieciakami. Staram się, żeby miały z nim jak najmniej kontaktu. Po co im w głowie mieszać i tak mają ciężko w obcym kraju, bez rodziny. Zawsze go proszę, żeby przyjeżdżał jak dzieci śpią, ale on nigdy tego nie szanuje, muszę polegać na Arjanie, żeby wyszła z dziećmi.Ta moja Arjana co ja bym bez niej zrobiła. 
O czym on chce gadać, przecież wiem, że jej nie zostawi.
- Nasteńka, kochana moja. Tylko to powiedział, a mnie już serce zmiękło. -No i co ty nawyrabiałaś wariatko. Przecież wiesz, że ty i dzieci, to jest to co trzyma mnie przy życiu. - Dziwne, że powiedział dzieci, do tej pory zawsze go denerwowały. Wiesz, że ja z nią już nie mogę wytrzymać, ale nie chcę jej ranić, chciałem wszystko powoli, bez afer, żebyś w pracy kłopotów nie miała. I czego płaczesz wariatko, ja kocham tylko ciebie. Przecież ten układ jest idealny, ja nie chcę więcej dzieci ty też nie. Zabezpieczmy przyszłość tym, które już mamy, po co szaleć. Teraz stara wywali cię z pracy i co będziesz robić?!>?
Przekonał mnie w trzy minuty, a tyle mu chciałam nagadać. Zawsze sobie obiecuję, że mu wszystko wygarnę… a potem nawet słowa nie powiem. Już było wszystko ok, a on z takim tekstem do mnie:
- A gdzie twoja afrykańska księżniczka?
- Wyszła z dziećmi?
- I co znalazła sobie księcia?
- Na razie nie, pomaga mi z dziećmi, studiuje, na razie uwikłała się w nasz dramat i chyba uczy się na moich błędach?
- Ja bym ją mógł trochę poduczyć. - poruszył znaczaco biodrami
- Weź skończ!
- Słucham! Jak ty do mnie powiedziałaś! Pamiętaj, że jesteś zwykłą szmatą i takich jak ty jest pełno. – Na chwilę zrobiło mi się ciemno przed oczami, popchną mnie tak, że uderzyłam głową o ścianę. – Widzisz i dlatego ja nie mogą z tobą za długo przebywać, bo masz paranoję! Jego palec wskazujący znajdował się centymetr od mojego prawego oka, czułam jego oddech, śmierdziało mu z gęby. Miałam
 wrażenie, że za chwilę wydłubie mi oko. On chyba chciał, żebym tak myślała, często mi opowiada jakie chore filmy ogląda na YT. Chyba już nic nie czuję. – Jedna kurwa wielka paranoja, Staśka przynajmniej wie, kiedy ma się zamknąć. A ty???!!!- I tak chyba krzyczał z pół godziny. Nie wytrzymałam tym razem i przerwałam mu...mówię spokojnie, już bez emocji, bo nic już nie czułam:
- Wiesz co, żal mi Ciebie jesteś chory!!! Jesteś zwykłym przemocowcem, nie wiem po co ja tracę z tobą czas… Lepiej będzie jak pójdziesz… coraz trudniej jest mi oprzeć się pokusie zadzwonienia na policję…
- Pójdę, do żony, bo kurwy mnie wkurwiają! A ty dzwoń, to z głodu zdechniesz.
On zdradza żonę, a to ja jestem kurwą, co za logika. Będę kończyć za dużo tego.Napisz co u Ciebie?

Pa

Ja

Dzwoni, Boże już myślałam, że on coś odwali, a jednak nie, może zmądrzał. Może nie powinnam odbierać, ale po co grać, jeśli oczekuje się uczciwości to trzeba być uczciwym

-Słucham?
-Stonko moja Stasiu, dam Ci szansę, spędź ze mną trochę czasu, zabierz mnie do kina, popracujemy nad Twoją oziębłością seksualną.

Ćwiczenie:

Kiedy partner wraca i przeprasza zastanów się nad jego motywem (którym nie zawsze jest inna kobieta)?

Wskazówka- w zdjęciu poniżej

sobota, 20 sierpnia 2016

Lekcja nr. 2 – Dobrze w domu być z mamą



Julka właśnie wprowadziła się z powrotem do mieszkania matki.  Po sześciu latach małżeństwa, które pozbawiło ją zdrowia, pieniędzy i godności, teraz potrzebuje, chwili wytchnienia. Wchodząc do mieszkania matki poczuła się bezpiecznie. Maluch podbiegł szybko do babci, która przywitała go uśmiechem na twarzy i posadziła na kolana. Julce staną przed oczami obraz byłego męża, który zawsze na miłość dziecka reagował, gniewem i odrzuceniem. „Jesteśmy na dobrej drodze, będzie nam tu dobrze”-pomyślała.
Piotruś bawi się na łóżku swoją zabawką zegarkiem, przekręcając szybko wskazówki, uwalnia odgłosy zwierząt gospodarskich.
- Piotruś, bardzo brzydko tak kręcić, połamiesz i nie będziesz miał- mówi babcia. Piotruś, nie zwraca uwagi, dalej kręci..
- Piotruś, zostaw to, bo połamiesz, - babcia wyrwa dziecku z rąk zabawkę, maluch w szoku zaczyna płakać histerycznie - Czemu ty jesteś taki okropny i się nie słuchasz. Pan Jezus nie lubi nie posłusznych dzieci, pójdziesz do piekła i diabeł Cię w gorącej smole spali.
Julka skamieniała na dźwięk tych słów… Piotruś, rozhisteryzowany, zwiną się w kłębek na jej kolanach i zatkał uszy.
- I widzisz jak go wychowałaś, nic się nie słucha! Będziesz miała za swoje, co ja się przez Ciebie nacierpiałam… to tylko ja wiem. Mówiłam Ci, żebyś się z Marcinem nie wiązała, ale ty zawsze byłaś najmądrzejsza i co teraz masz… Gówno!

Dr.Christine Lawson w książce “Understanding Boardeline Mother”, rozróżnia 4 typy matek borderek:

Podrzutek- jej główną metodą pozyskiwania uwagi jest odgrywanie ofiary. Ma bardzo niskie poczucie wartości, jest bardzo wrażliwa i drażliwa, a przede wszystkim przekonana, że nie zasługuje na żadną miłość, nawet na miłość swoich dzieci. Przemiennie rozpieszcza i zaniedbuje dzieci. Bardzo, boi się samotności i porzucenia, a wyparta złość (ogólnie uznawana jest za anioła) wylewa się z niej w przypadku groźby porzucenia (prawdziwej lub wyimaginowanej). Może być bardzo otwarta i bliska, tylko po to, żeby zaraz odrzucić i odejść. Robi wszystko dla komplementów i pochwał, a potem, odrzuca je i przedstawia, jako nie szczere. W biografii Diany była ona opisana, jako osoba, która chce uwagi i komfortu tyko po to, żeby je kontrować. (Smith 1999).

Dzieci Podrzutka:
- uważają się za porażkę, nie są w stanie spełnić oczekiwań matki (każda pochwała, niesie za sobą karę i reprymendę)
- są „splątane” z matką i jakakolwiek próba niezależności dzieci, powoduje u matki lęk przed porzuceniem
- przejmują matczyną beznadziejność i nigdy nie podejmują wyzwań. Nauczone są, że po każdym wzlocie przychodzi upadek ( – brak akceptacji i walidacji ze strony matki)

Julka w osłupieniu wyjąkała:
- Mamo, on się przecież tak ładnie bawił…
- To, że się mnie nie słucha, to jest ładna zabawa! Najlepiej się, obraź i wyprowadź, mnie jest wszystko jedno, pójdziesz na swoje, matka Ci nie będzie przeszkadzać. – Wanda, wychodzi do kuchni, z której dobiega jej, szlochanie.

Pustelnica, według niej, świat to bardzo niebezpieczne miejsce, pełne podstępnych ludzi, którym nie można zaufać. Pod podszewką pewnej siebie i gruboskórnej, ukrywa się dziewczynka, która na każdym kroku spodziewa się katastrofy. Pustelnica, chce przynależeć, ale sparaliżowana strachem nie potrafi okazać zaufania, koniecznego do stworzenia emocjonalnych więzi. Podrzutek często, mówi za dużo, odstraszając otoczenie swoją natarczywością, Pustelnica, straszy milczeniem i brakiem jakiejkolwiek ekspresji – sprawia wrażenie aroganckiej.

Dzieci Pustelnicy:
- Podobnie jak dzieci Podrzutka, boją się próbować, ale nie, dlatego, „że to i tak na marne”, ale ponieważ boją się „katastrofy”, która w ich mniemaniu czeka za każdym rogiem.
- powielają oziębłość matki w interakcjach z otoczeniem, wydają się częściowo autystyczne, niezdolne do zrelaksowania się, zawsze szukają potencjalnego niebezpieczeństwa.
-Czują się odrzucone, gdyż na pewnym etapie, zdają sobie sprawę, że matka im też nie ufa.

Królowa, bierze, życie garściami i łyka je za szybko, dusi, się kaszle, ale zawsze jest w centrum uwagi. Próbuje „mieć” zanim zostanie jej zabrane. Porzuca, ignoruje i szantażuje swoje dzieci. Królowa imprez dla otoczenia, to matka, której dzieci muszą okazywać wdzięczność za to, że rano wstanie z łóżka. Łamie zasady, przekracza granice w desperackiej próbie poczucia się wyjątkową.

Dzieci Królowej:
- są ją widownią
- dorastając są uwikłane w niekończące się konflikty z matką, która ciągle chce więcej
- Są oszołomione, ciągłymi zmianami i intensywnym trybem życia matki

Czarownica,często pogrążona w wypartej nienawiści do siebie, kieruje ją w stronę dzieci. Jeśli uda im się przeżyć, boją się nawet, gdy matki już nie ma w świecie żywych. Jest zdolna do ekstremalnej przemocy fizycznej, – przy której przysłowiowy „pasek” wydaje się śmieszny. Amy, jedna z pacjentek opisanych w powyższej książce, siedząc przy 80- letniej staruszce Czarownicy, nadal odczuwała ekstremalny strach, kiedy słyszała przyspieszony oddech matki. Czarownica ma nieprzewidywalny „przełącznik”, który zmienia dobrą matkę w potwora – bez ostrzeżenia. Powyższe typy, często pojawiają się przemiennie, dlatego Podrzutek, w momencie, paniki, wywołanej groźbą porzucenia może zmienić się w Czarownicę.

Dzieci Czarownicy:
- Przejawiają bardzo oczywiste symptomy PTSD
- Uczą się bardzo szybko przewidywać zachowania otoczenia, zauważają oddech, drobne skurcze mięśni twarzy, które są niedostrzegalne dla ogółu społeczeństwa (w końcu dzięki temu przeżyły)

Julka, przez chwilę siedzi w ciszy tuląc Piotrusia, wie, że jeśli nie przeprosi, matka będzie milczeć tygodniami, a przecież dziś wieczorem miały zabrać Piotrusia do cyrku. „Może, źle zareagowałam myśli, w końcu to jest starsza osoba”. „Choć Piotruś, idziemy przytulić babcię”.
- Mamo przepraszam, tyle, rzeczy się teraz wydarzyło, nie chcieliśmy Ci sprawić przykrości. Wanda przestała płakać, teraz się nie odzywa, patrzy przez okno.
-Mamo- Julka czuje jak jej zaczyna bić szybciej serce, Wanda odkręca się w stronę dziecka:
-Choć kochany, choć do babci, babcia przytuli Cię, mama nam taką przykrość sprawiła, ale już nie będziemy płakać.. bo i po co? Nagle słychać dzwonek do drzwi:
-Kto to?
-Jurczakowa, z Adasiem idą z nami do cyrku!
-Wejdź, wejdź, kochana my tu z Juleczką i Piotrusiem, zaraz będziemy się zbierać. – Julka od zawsze nie cierpiała, kiedy matka nazywała ją „Juleczką”, bo to było „imię dla innych”, kiedy dzwoniła do matki, po tym właśnie rozpoznawała, że matka ma gości, mówiła „Cześć Juleczko”.
Do mieszkania w chodzi koleżanka Wandy z wnuczkiem.
- Tak, teraz sobie we trójkę tutaj, żyjemy ja, Piotruś i Juleczka, dzisiaj się wprowadzili i tak się ogarniamy. Człowiek, żyje, bo musi, a pan bóg chowa, bo chce. – Wanda z uśmiechem na twarzy rozgląda się po mieszkaniu, na torby, które przyniosła Julka.

Według Teal Swan, za każdym negatywnym czynem, jest pozytywna intencja. Matka, która bije dziecko, chce, żeby ktoś usłyszał jej krzyk i poczuł jej ból, chce być od nich wolna. Chłopiec na boisku, który popycha kolegę, chce poczuć się silny i szanowany. Kobieta, która objada się do nieprzytomności i idzie spać, chce poczuć błogość satysfakcji i bezpieczeństwa.
Czy osoba, która deklaruje, że kocha nas bezwarunkowo, jest wstanie zrobić nam krzywdę? Czy jeśli robi nam krzywdę to zdaje sobie sprawę z negatywnych konsekwencji takiej krzywdy? Czy można popełnić zbrodnię, bez intencji jej popełnienia? I czy można brać odpowiedzialność, za braki emocjonalne matki lub męża?

Lekcja z zaburzonym rodzicem, to lekcja akceptacji i dojrzałości. Możemy go kochać i akceptować, ale nie możemy zmienić. Kiedy nauczymy się trzymać dystans, zarówno fizyczny jak i emocjonalny, dotrzemy do miejsca, w które wysłał nas narcyz, zwanego dojrzałością emocjonalną.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Tęsknię, za tym czego nie było


Uparcie i skrycie borykamy się z nadzieją i tęsknotą po odejściu z toksycznego związku (szczególnie, jeśli to odejście było wynikiem porzucenia przez N). Mamy nadzieję, że nasza toksyczna połówka zrozumie kiedyś swój „błąd”, doceni jak wiele jej (jemu) poświęciliśmy, jak bardzo tęsknią dzieci i że wszystko można jeszcze zmienić…

W salach sądowych, mijając się na ulicy, czy też przy „wymianie” dzieci, z żalem w sercu patrzymy na nowy związek Narcyza. W zamian, dostajemy oszczerstwa, ignorowanie i to najbardziej bolesne pogardę od nowej ofiary (dziewczyny/chłopaka) Narcyza. Trochę jej zazdrościmy, że ma choć przez chwilę, iluzję bliskości z człowiekiem, z którym tak bardzo przecież chcieliśmy być.

Co działa na naszą niekorzyść podczas próby zakończenia związku?

1, Zacznijmy od chemii przywiązania, czyli oksytocyny. Oksytocyna to hormon, wytwarzany przede wszystkim przez matkę w ostatniej fazie porodu, który gwarantuje więź między matką a dzieckiem. Podobnie dzieje się podczas zbliżenia seksualnego, lub (tylko) dzięki dotykowi, czyli tzw. z angielskiego „skin to skin”. A prościej mówiąc oksytocyna powoduje, że mimo oczywistych braków naszego partnera, wydaje nam się, że to ten „jedyny”.

2, Narcyz to patologiczny kłamca, mistrz projekcji i utalentowany aktor. Jak już wiesz, zawsze oskarża innych (Ciebie) o to, co robi sam. Swoje nowej ofierze (tak jak kiedyś Tobie), prezentuje jej zalety, przedstawiając je jako swoje i „udowadniając” tym samym, że mają tak dużo wspólnego. Opowiada jej historie, w których to on, tak bardzo o Ciebie zabiegał, ale niestety przegrał z Twoim wybuchowym temperamentem, nałogami … wybierz dowolne. Dziwisz się, że ona tak Cię nienawidzi. Przecież ten wspaniały mężczyzna w jej mniemaniu przeszedł z Tobą piekło.
3, Tylko Ty wiesz jak bardzo się starałaś uratować ten związek. Będąc z narcyzem spełniałaś każdą jego zachciankę i starałaś się przewidzieć następne. Nawet, jeśli czasem udało Ci się spełnić jego oczekiwania, to tyko po to, żeby za kilka dni zostać oskarżoną o brak zainteresowania jego osobą. Nigdy nie zostałaś doceniona i ciągle nie możesz w to uwierzyć. On nie pamięta Twojego trudu, oddania i lojalności, w jego mniemaniu takie „rzeczy” nie miały nigdy miejsca. Łudzisz się nadzieją, że kiedyś w chwili przypływu ludzkich uczuć, on odwzajemni Twoje starania, albo, chociaż „odpuści” w imię starych dobrych czasów. Twoje oddanie nie miało granic, ale jeśli kiedyś je postawiłaś, to stało się to prawdopodobnie powodem waszego rozstania. Narcyz, szybko zorientował się, że nie może już wykorzystywać Twojej miłości, poświęcenia i wierności, dlatego postanowił je zdeptać, a Ciebie porzucić jak starą zużytą zabawkę. Teraz mam nową. Osoby narcystyczne często porzucają swoje ofiary, kiedy stają się one dojrzałe emocjonalnie. Oddają się wtedy poszukiwaniom za nowym łupem, często kierując swoją uwagę w stronę młodych i wrażliwych osób z dziecięcą naiwnością.
4, To, że w Twoim życiu pojawił się Narcyz, wiąże się z faktem, że pochodzisz z rodziny (otoczenia), które nie szanowało Twoich uczuć i nadal tego nie robi. Od wczesnego dzieciństwa uczyłaś się, że uległość i ratowanie, to zalety, i że w ten sposób można zmanipulować ludzi do miłości.

Miłość i troska jest konieczna do normalnego rowoju wszystkich zwierząt na ziemi. Harry Harrlow przeprowadził wiele eksperymentów, badających więź między matką a dzieckiem. Małe małpki były karmione przez matkę zrobioną z drutu, a obok stała matka do przytulania (miękka i „przytulasińska”), ale niekarmiąca. Młode małpki spędzały czas przytulone, a czasem nawet zapominały o jedzeniu. Nasuwa to wniosek, że potrzebujemy bardziej opieki i troskliwości niż pokarmu.


Osoby, w związkach destrukcyjnych, często głodzone emocjonalnie przez swoich rodziców, popadają w ręce pierwszego lepszego, który, rzuci ochłap uwagi i troski – a jak wiemy w pierwszych etapach związku narcyz nam tego nie żałuje. Stąd też, po jego odejściu, wracamy do punktu wyjścia. Szczególnie w przypadku, kiedy narcyz odchodzi. Na nowo przeżywamy wtedy, odrzucenie przez rodzica, docieramy do emocyjnego dna, rozrywającego serce cierpienia.
W rodzinach gdzie ludzie wzajemnie o siebie dbają, a bliscy wspierają się w trudnych chwilach, szanse przywrócenia emocjonalnej równowagi są znacznie większe. Babcie, ciocie, koleżanki, zapewniając wsparcie, umacniają nas w przekonaniu, że jesteśmy ważni i tym samym pomagają w procesie „zdrowienia”. Niestety osoby, które mają tendencje do wiązania się z ludźmi toksycznymi, rzadko mają kogoś takiego w swoim otoczeniu. Słyszą wtedy „Radź sobie sama”, „Widziały gały, co brały” itp. Pogłębiają się tym samy, w poczuciu beznadziejności i tęsknocie za tym, „co by mogło być” (gdyby narcyz nie był narcyzem).

My, wygłodzeni emocjonalnie i skatowani przez bliskich osądami, patrzymy na niego z nadzieją i często ulegamy jego kłamstwom. W momencie, kiedy Narcyz, przyssie się do kogoś nowego, odkrywamy jego prawdziwe oblicze. Jemu, prawdopodobnie na tym etapie wcale już nie zależy, nawet nie chce mu się już kłamać, po prostu irytujemy go swoją obecnością, obowiązkami i wspólnymi „rzeczami”, które zmuszają go do obcowania z przeszłością. Nie widzi już sensu w jakichkolwiek integracjach, działamy mu po prostu na nerwy. Jedyne, co od nas chce, to zadośćuczynienia za swoje „cierpienie”. My, za to, zostajemy z rzeczywistością (rachunki, dzieci), która jest zdominowana, przez desperackie próby zdobycia „jakiejkolwiek” miłości, przy jednoczesnym utrzymaniu pracy, domu i ogólnego „przeświadczenia”, że dajemy radę. Wtedy, często, pojawia się inny narcyz, który chwilowo przynosi nam ulgę… i zaczynamy wszystko od początku…

Często na tym etapie prosimy o pomoc… i jej nie otrzymujemy, rodzi się wtedy frustracja, przecież ja tyle wszystkim pomogłam, a teraz nikogo przy mnie nie ma, przecież tyle dla niego poświęciłam, a on ma to wszystko gdzieś. Ważne jest, żeby zdać sobie sprawę, że oprócz narcyza mogliśmy mieć jeszcze kilka innych pijawek w naszym systemie (rodzinno-przyjacielsko-zawodowym), gdyż mamy tendencje do zjednywania sobie ludzi, poprzez bezgraniczne poświęcanie.
Jakkolwiek, jeśli odprawimy „nowego” narcyza z przysłowiowym kwitkiem i zaczniemy szukać ludzi, którzy nas szanują, mają podobne do nas zainteresowania i doświadczenia (zapraszam do grupy FB Narcyzm Rozmowy J) i nie są w naszym otoczeniu ze względu na niezdrową „współzależność” to wtedy mamy szanse na nowe lepsze życie. Na przerwanie chorych relacji, które prawdopodobnie miały miejsce w naszych rodzinach od pokoleń.

Pustka w „życiu po narcyzie”, zawsze zostaje wypełniona, rodzaj „wypełniacza” decyduje o kolejnym etapie naszej wędrówki.